Kluski z kimchi, tofu i żółtkiem (w 15 minut)

Umamiczne. Może nie jest to najbardziej fortunny epitet, ale najlepiej oddaje festiwal smaków, który się tu odbywa. Kluseczki obtoczone są zadziornym sosem kimchi (konkretnie szczypiącym język), a żeby tego było mało, podawane są z surowym żółtkiem, zamieniającym się w dodatkowy, złocisty sosik po lekkim szturchnięciu pałeczkami.

Niedawno tuż obok mojego mieszkania odkryłem azjatycki hipermarket z całą gamą produktów, których nigdy wcześniej nie widziałem na oczy. Świeżych, suszonych, mrożonych, puszkowanych, w słoikach, w butelkach, z Chin, z Tajlandii, z Japonii, z Korei, zewsząd. W tym świeże kimchi premium (cokolwiek to znaczy, ale smakuje nadzwyczajnie dobrze). Moja relacja z kimchi, ostrą koreańską fermentowaną kapustą, jest dość skomplikowana. Umówmy się, to modny produkt. Jako foodie/gourment/smakosz/nazewnictwo dowolne czuję się zobligowany do zachwycania się. No ale. W Polsce knajpki raczej serwują kimchi średnich lotów (wyżej wspomniana, z hipermarketu, smakował o niebo lepiej niż cokolwiek, co próbowałem w Warszawie). Można też ukisić samemu (odsyłam do googla po przepis). Kilka lat temu kisiłem z “Nową Jadłonomią”, książką Marty Dymek, a następnie lepiłem z tego placki. Nie stałem się największym fanem, a na kimchi na następne kilka lat spuściłem zasłonę milczenia. Aż do teraz.

Aż do spróbowania wyżej wspomnianego kimchi. Piąty smak, umami, był nad wyraz obecny. Jedzenie surowego na miski nie wchodziło w grę, ostry smak wyciskał łzy (szczęścia?). Nadawałoby się na przystawkę, aby pobudzić kubki smakowe, ale od razu wiedziałem, że chcę przełożyć ten smak na danie. Pokierowałem się przepisem Andy’ego Baraghaniego z magazynu Bon Appetit. Zmniejszyłem ilość pasty gochujang (nie jestem gotowy na taki poziom ostrości), dorzuciłem sos sojowy dla pogłębienia umami i tofu, jako gąbeczkę, która absorbuje wszystkie smaki dookoła. Zamiast zielonej cebulki kolendra, zamiast sezamu solone fistaszki. Kimchi nigdy nie smakowało tak dobrze.

Kluski z kimchi, tofu i żółtkiem (w 15 minut) 1

Kluski z kimchi, tofu i żółtkiem (w 15 minut)
2 porcje
2 łyżki masła + 2 łyżki, zimnego
2 łyżeczki pasty gochujang
1 szklanka poszatkowanego kimchi, odsączonego
100 g tofu, pokrojonego w kostkę
½ szklanki wody
3 łyżki soku po kimchi
2 łyżeczki sosu sojowego
400 g świeżego udonu, o takiego
2 żółtka
kolendra, do podania

1. Na patelni rozgrzej masło, aż zacznie skwierczeć. Smaż pastę gochujang, cały czas mieszając, aż się rozpuści i zacznie ciemnieć, potrwa to około 30 sekund. Dodaj kimchi ze szczyptą soli, smaż przez około 5 minut, aż zacznie lekko się karmelizować. Dodaj tofu, przemieszaj.

2. Dodaj wodę, sok po kimchi i sos sojowy, gotuj do lekkiego zredukowania się sosu.

3. W międzyczasie przygotuj kluski wg instrukcji na opakowaniu. Mój udon jedynie zanurzyłem we wrzątku na 30 sekund.

4. Przełóż kluski wraz masłem na patelnię. Mieszaj, aż masło się rozpuści, tworząc gładki sos kimchi oblepiający kluseczki. Dopraw solą, jeśli trzeba. podawaj z surowym żółtkiem, kolendrą i orzeszkami. Płacz ze szczęścia.

Rady/porady
1.Jeśli nie możecie znaleźć gochujang (choć jeśli znajdziecie kimchi to i pastę pewnie także), sięgnijcie po inny azjatycki sos, który macie w lodówce. Sriracha?

Nie zapomnij pochwalić się, wstawiając zdjęcie na Instagram z hasztagiem #rozkoszny, oznaczając mnie, abym Cię znalazł! Jeśli jeszcze nie śledzisz mnie na Instagramie i Facebooku, a chcesz być na bieżąco, koniecznie to nadrób. Buzi!

Wasz,
Rozkoszny

UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
Share on twitter

2 komentarze

Kobieca Strona Dietetyki 23 grudnia, 2019 - 4:52 pm

Wygląda smakowicie, bardzo lubię takie azjatyckie klimaty <3

Reply
rozkoszny 23 grudnia, 2019 - 5:46 pm

spróbuj koniecznie <3

Reply

Leave a Comment