Eden bistro – wegańskie pocałunki z Saskiej Kępy

Eden bistro - wegańskie pocałunki z Saskiej Kępy 1

Po prawej stronie Wisły wyrosła kolejna wegańska latorośl. Nazwana wzniośle edenem, rajskim ogrodem. Pełno tu pięknych naczyń, roślin, sztućców czy ludzi. W całej tej boskości postanowiłem poszukać smaku.

Za projekt Eden odpowiada Magazyn USTA, kwartalnik kulinarno-kulturalny znany ze swojej wrażliwości na sztukę i szeroko pojęte piękno. Takiego miejsca się spodziewałem. I się nie pomyliłem. Restauracja mieści się w modernistycznym Domu Funkcjonalnym na Saskiej Kępie, w którego ogrodach została postawiona szklarnia. Jedzenie podawane jest na talerzach Ani Ani Studio, KOOE, Spiek Ceramiczny i Wesky Studio. Kuchnia przyjęła formę rośliną, a za nią odpowiada Mickey Rotten, czyli Michał Gniłka współpracujący z magazynem.

Eden bistro - wegańskie pocałunki z Saskiej Kępy 2

domowe pieczywo z tłoczonymi olejami na zimno

Karta jest krótka. Raptem 6 przystawek, 3 dania główne i 2 desery. Na sam początek kusi grzanka pszenno-żytnia na zakwasie z pâté grzybkowym, rukwią wodną i galaretką z balsamicznych truskawek (19 zł), jednak w dzień otwarcia jej nie ma. Trudno. Ale bez glutenu się nie obejdzie, więc wybór pada na domowe pieczywo z tłoczonymi olejami na zimno: krokoszowym, słonecznikowym i czarnuszkowym (12 zł). Za chleb odpowiada Justyna Rzepecka z mikropiekarni na Powiślu Pochlebne, w Edenie podany jest lekko grillowany z miękkim miąższem. Co prawda maczamy go nie w olejach z karty, których brakuje, a w oliwie i delikatnym kujawskim oleju lnianym oraz dyniowym Skolej. Apetyt na więcej rozbudzają jeszcze płatki soli morskiej. Czas na następną przystawkę.

Ceviche z grillowanej kukurydzy z kolendrowym sosem z nerkowców, awokado i popiołem (19 zł) jest lekkie i bardzo stonowane, wręcz brakuje tutaj smaku przewodniego, gdyż ten kolendrowy odrobinę się rozjechał. Kolendrowa śmietana z nerkowców jest trochę mdła, co niezbyt dobrze wypada przy połączeniu z maślanym awokado i delikatną kukurydzą. Popiół dostarcza tylko walorów wizualnych. Całość ratują chrupiące, mocno zarumienione domowe nachosy o wyrazistym, lekko gorzkim smaku.

Eden bistro - wegańskie pocałunki z Saskiej Kępy 3

Ceviche z grillowanej kukurydzy z kolendrowym sosem z nerkowców, awokado i popiołem

Po przystawkach i długich debatach, które boczniaki wybrać (te pojawiają się we wszystkich daniach głównych) decydujemy się najpierw na laksę z sokiem z rokitnika, tofu, boczniakami kolendrą i rauramem (32 zł). Malezyjska zupa curry, żółta jak słońce od solidnej ilości kurkumy daje się czuć już z tacy, którą niesie kelner. Moc zapachu jest powalająca, wywołująca wręcz dzikie podniecenie kubków smakowych. Po spróbowaniu okazuje się, że nieźle ktoś tu namieszał. Oryginalne mięsne pulpeciki tutaj – w wersji wegańskiej – są zrobione z alg i pachną jak morze, wręcz hipnotyzująco. W zupie pływa też boczniak oraz tofu obtoczone w mące ziemniaczanej i usmażone na głębokim tłuszczu – o bardzo przyjemnej strukturze niczym gąbeczka. Trochę zawodzi jedynie pszenny makaron, który mógłby być bardziej sprężysty, ale mam nadzieję, że to pojedyncza wpadka. Nie wyczuwam natomiast tytułowego rokitnika. Może ktoś zapomniał dodać?

Eden bistro - wegańskie pocałunki z Saskiej Kępy 4

laksa z sokiem z rokitnika, tofu, boczniakami kolendrą i rauramem

Nie koniec tych przyjemności kolejnym daniem głównym są eryngi a la przegrzebki na polencie ze świeżej kukurydzy (36 zł). Eryngii okazują się także boczniakiem, ale tym razem szlachetnym. Tak też są przecież podane. Delikatne i soczyste, oblane pełnym umami sosem na bazie kombu i nori – nie brakuje mi nawet masła, które jest dobrem komplementarnym z przegrzebkami. Bohaterem tu także będzie polenta, o bardzo luźnej konsystencji i przyjemnie wyczuwalnymi ziarenkami kukurydzy. Na samym środku talerza piętrzy się sałatka z surowych szparagów i kopru włoskiego: świeża, chrupiąca, pyszna. Moje kubki smakowe nie są jednak przekonane do połączenia ich z ciężkimi, przywołującymi jesień grzybami i także obfitym w umami sosem.

Eden bistro - wegańskie pocałunki z Saskiej Kępy 5

eryngi a la przegrzebki na polencie ze świeżej kukurydzy

Na koniec tej roślinnej wędrówki próbuję waniliowych lodów sojowych z czerwonym pieprzem, solonym karmelem i marakują (18 zł). Zawsze byłem sceptycznie nastawiony do mleka sojowego, ale niestety ten deser tylko mnie w tym utwierdza. O ile konsystencja jest zachęcająca – gęsta i kremowa – to całość pozbawiona jest jakiegokolwiek smaku. Braku tu wanilii, brak tu czerwonego pieprzu, brak tu smaku solonego karmelu. Lody ratuje owoc marakui, ale w sumie mogłabym go zjeść samego.

Eden bistro - wegańskie pocałunki z Saskiej Kępy 6

waniliowe lody sojowe z czerwonym pieprzem, solonym karmelem i marakują

Potok moich myśli może wydawać negatywny wyrok, który przekreśla Eden na wieki wieków. Ale tak nie jest. Zjadłem tę wieloczłonową kolację w dzień otwarcia lokalu, czuć było nerwy wśród załogi, która sprawnie obsługiwała gości. Pewne mankamenty mogą wynikać właśnie ze stresu wiążącego się z otwarciem, niektóre nie zostały po prostu do końca przemyślane. W karcie jest peruwiańskie ceviche, malezyjska laksa, meksykańskie tacos, a praktycznie wszystkie dania zawierają egzotycznie brzmiące składniki czy technik: furikake, popiół, puder z matchy, rauram, enrygi czy nieszczęsna crema z nerkowców (po prostu roślinna śmietana) lub truflowe mayo (wegański majonez). Brzmi fancy, prawda? Tylko, żeby to nie był przerost formy nad treścią, bo dużo się tu dzieje, a miejsce ma potencjał. Niedługo wrócę poszukać smaków na nowo i w końcu zaznać rajskich pocałunków.

Byłeś? Daj znać, co myślisz! Spodobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz!

Wasz,
Rozkoszny

UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
Share on twitter

Leave a Comment