Najprostszy Ramen

Gorący talerz, pełen tłuściutkiego, zawiesistego wywaru, z dużą ilością ciągnącego się makaronu. Brzmi znajomo? Pewnie, że tak – to rosół. Dziś jednak w wersji bardziej umami, z odrobiną chili, oleju sezamowego i jajka na półtwardo. A mowa o ramenie.

Jestem pewny, że gdyby Polska kiedyś była pod okupacją Stanów Zjednoczonych, to teraz cały świat zajadałby się naszą narodową zupą. Stało się tak z japońskim odpowiednikiem rosołu – ramenem. Nie ma jednego przepisu ani na jeden wywar, ani na drugi. Jest to kwestia regionu i sposobu gotowania, jednak gdyby spojrzeć holistycznie na ramen, to można stwierdzić, że wyróżnia się bogactwem dodatków. Poczynając od bazy; sam wywar bogaty jest w pastę miso lub sos sojowy, po dodatki, takie jak marynowany i pieczony boczek, jajka na półtwardo, różne warzywa, czy w końcu specjalny pszenny makaron alkaliczny.

Okazuje się, że mamy go na wyciągnięcie ręki, gdyż sztuka gotowania rosołu jest w Narodzie opanowana do perfekcji. Może to wersja na skróty, ale po podrasowaniu kilkoma dodatkami, nie smakuje gorzej niż z warszawskich modnych restauracji. Najważniejsza jest pasta miso – sfermentowana pasta z soi – która przeniesie nas smakiem do Japonii. Znacie ją bardzo dobrze z wytrawnej owsianki. Oczywiście nie obejdzie się bez prawdziwego rosołu – oryginalnie wieprzowego, ale kura też się sprawdzi. Reszta to kwestia dodatków, ale warto zaopatrzyć się w olej sezamowy, który podnosi poziom na zupełnie nową jakość.

Całkowicie inną historią jest makaron – sama nazwa ramen to określenie makaronu pszennego alkalicznego. Można go kupić w sklepach azjatyckich, ale nic się nie stanie jeśli podacie ramen ze zwykłym spaghetti. Daniel Gritzer z Serious Eats sugeruje ugotowanie go z łyżką sody, aby zmienić odczyn na zasadowy. Nie próbowałem, ale pomysł wydaje się sensowny. Można też sięgnąć po soba – nadaje przyjemnego orzechowego smaku gryki.

Jeśli się zdecydowałeś na ramen, to wiedz, że jest on bardzo “instafriendly”. Będzie mi bardzo miło, jeśli zrobicie zdjęcie swojemu ramenowi, wrzucicie na Insta lub Facebooka i oznaczcie #rozkoszny, aby mógł zobaczyć jak zrobiliście to cudo. Do zobaczenia!

Najprostszy Ramen 1

Najprostszy Ramen:
2 porcje
1l rosołu, bulionu z prawdziwego zdarzenia*
⅓ – ½ papryczki chili
2 cm imbiru
4 łyżki pasty miso jasnej

makaron soba, alkaliczny do ramenu, lub twój ulubiony – ugotowany zgodnie z instrukcją z tyłu opakowania i przelany zimną wodą
mięso z rosołu
zielona fasolka, ugotowana al dente
jajko na półtwardo **
zielona cebulka, posiekana
olej sezamowy

* musi to być najprawdziwszy rosół rodem z kuchni twojej mamy lub babci. Oryginalnie jest on gotowany na kościach wieprzowych, ale możesz także użyć drobiu. Nie zapomnij o cebuli i suszonych grzybach (idealne byłby shiitake, ale polskie borowiki także mają umami).

** jajko na półtwardo – najprzyjemniejsza część ramenu. Mój sposób na ścięte białko i lepkie żółtko: 2 jajka włóż do zimnej wody z solą i zagotuj. Kiedy woda zawrze, włącz stoper i czekaj 5 ½ minuty. Od razu zdejmij jajka z ognia i przelej lodowatą wodą, aby przerwać proces gotowania.

Imbir obierz i pokrój na cienkie plasterki, posiekaj chili. Zagotuj rosół z chili i imbirem, a następnie zmniejsz ogień.

Do miseczki włóż pastę miso, dodawaj do niej po jednej łyżce bulionu, mieszając, tak aby rozrzedzić pastę. Kiedy będzie już płynna, dodaj ją do wywaru i wymieszaj. Ramen z pastą miso nie może się zagotować, gdyż pasta straci większość swoich właściwości odżywczych. Międzyczasie przygotuj dodatki i włóż je do miski. Zalej bulionem, skrop olejem sezamowym i wcinaj niczym Naruto.

Zjadłoby się? Podoba się? Zrobi się? Podaj dalej – udostępnij! Do zobaczenia i smacznego! #rozkoszny

Wasz,
Rozkoszny

Najprostszy Ramen 2 Najprostszy Ramen 3 Najprostszy Ramen 4

UDOSTĘPNIJ
Share on facebook
Share on twitter

Leave a Comment